Niepokojące fakty wykryto po przeprowadzeniu badań nad długofalowymi skutkami spawania. Przede wszystkim spawacze podobno częściej zapadają na raka płuc. W artykule „Ciemna strona spawania”, opublikowanym w miesięczniku Safety Management w RPA, wyliczono co najmniej 10 szkodliwych metali i oparów uwalniających się podczas spawania. Jak czytamy, wysokie stężenie oparów kadmu może powodować „podrażnienie dróg oddechowych oraz obrzęk płuc”, a „długotrwałe wdychanie małych dawek może prowadzić do rozedmy płuc i uszkodzenia nerek”. Najlepszą ochroną przed szkodliwymi następstwami spawania jest według tego czasopisma odpowiednia ochrona dróg oddechowych oraz należyta wentylacja, którą zapewnia na przykład zastosowanie właściwych odciągów miejscowych.
„Zegar sądu ostatecznego” widniejący na okładce grudniowego wydania The Bulletin of the Atomic Scientists cofnięto tak daleko, jak jeszcze nigdy — wskazuje on obecnie za 17 minut dwunastą. Ten „symbol zimnej wojny” pojawił się po raz pierwszy w roku 1947, wyjaśnia tygodnik U.S.News & World Report, i „odzwierciedla napięcie w stosunkach międzynarodowych, odmierzając czas, jaki pozostał do nuklearnego Armagedonu”. Kiedy go wymyślono, zaznaczono mu na tarczy tylko 15 minut, gdyż jego twórcy sądzili, iż za ich życia więcej nie będzie potrzeba. W miarę kształtowania się stosunków Wschód-Zachód zegar cofano i popychano do przodu 13 razy, a do dwunastej brakowało na nim od 2 do 12 minut. Po podpisaniu układu w sprawie ograniczenia zbrojeń strategicznych i po wycofaniu tysięcy rakiet taktycznych wydawcy tego biuletynu doszli do wniosku, że rozpoczęła się nowa era i są widoki na „nowy ład światowy”. „Niemniej na świecie dalej jest bardzo niebezpiecznie” — przyznają. „Wciąż jeszcze pozostaje prawie 50 000 bomb i pocisków nuklearnych”.
W sprawozdaniu Państwowego Instytutu Badań Demograficznych we Francji czytamy, że osoby związane węzłem małżeńskim na ogół żyją dłużej od osób samotnych. Jak podano, istnieje ścisły związek między stanem cywilnym a spodziewaną długością życia mężczyzn i kobiet. Według statystyk najdłużej żyją mężatki i żonaci, a po nich kolejno: rozwiedzeni, panny i kawalerowie, wdowy oraz wdowcy. Prowadzący badania zauważyli, iż różnica w spodziewanej długości życia jest mniej wyraźna między mężatkami a kobietami niezamężnymi, z czego wysnuli wniosek, że kobiety chyba lepiej potrafią się przystosować do stanu wolnego.
Kolumb i jego następcy nie tylko odkryli Amerykę, lecz radykalnie ją przeobrazili. Historyk Alfred Crosby pisze, że obecnie „botanik bez trudu znajdzie całe łąki, na których prawie nie ma gatunku znanego Ameryce prekolumbijskiej”. Jak informuje periodyk Wilson Quarterly, ze Starego Świata przywieziono między innymi banany, brzoskwinie, cytryny, kapustę, mango, pomarańcze, pszenicę, ryż, rzodkiewki, sałatę, stokrotkę, trzcinę cukrową i trawę wiechlinę łąkową. Sprowadzono też wiele zwierząt, na przykład bydło, konie, koty, kury, osły, owce, pszczoły, szczury, szpaki, świnie i wróble. Najwięcej szkód wyrządziło jednak zawleczenie do Ameryki chorób, takich jak angina, dżuma dymieniczna, grypa, koklusz, malaria, odra, ospa i ospa wietrzna, świnka, zapalenie opon mózgowych i żółtaczka. Wprawdzie także z Ameryki do Starego Świata sprowadzono sporo roślin i zwierząt, ale podobno tylko jedną chorobę — kiłę.
„Morze Czarne od stuleci dostarczało tyle ryb, kawioru i skór delfinów, że nikomu nie przychodziło na myśl, iż ta obfitość kiedyś się skończy” — czytamy w The New York Times. Wszystko to uległo zmianie. Do Morza Czarnego trafiają nie tylko odpady z każdej fabryki i każdego miasta leżącego na jego brzegach, lecz także wody 60 rzek, a z nimi ścieki z obszaru zamieszkiwanego przez 160 milionów ludzi. Cztery największe rzeki — Dunaj, Don, Dniepr i Dniestr — przepływają przez tereny zaliczane do najbardziej zanieczyszczonych na świecie i niosą ze sobą całe tony trucizn. Sporo szkód poczyniła też nadmierna eksploatacja łowisk oraz plaga meduz, które zjadają ikrę ryb. W rezultacie spośród 26 gatunków ryb łowionych w roku 1970 obecnie tylko 5 występuje w ilościach nadających się do połowów na większą skalę. Zupełnie wyginęły już foki. „Nawet gdyby jakimś cudem powstrzymać wszelkie zanieczyszczanie”, mówi biolog Juwenalij Zajcew, „to niemożliwy byłby powrót do stanu z lat pięćdziesiątych. Natura rządzi się własnymi prawami”.